Tanie strony internetowe cennik
Strona główna Artykuły
Artykuły

RPA: Czarni rasiści w nowych szatach

Biała mniejszość w Republice Południowej Afryki jest oblężona przez czarnych rasistów, którzy czynnie zajmują się polityką i mają wpływ na kształt kraju. Anty-biała retoryka niektórych przywódców rządzącego Afrykańskiego Kongresu Narodowego (ANC), liderów organizacji młodzieżowych czy jawnych partii czarnych ekstremistów to codzienność tego kraju. Masowe mordy na białych farmerach, o których wielokrotnie pisaliśmy na naszym portalu nie ustają i mimo prowadzonych przez afrykanerskie organizacje kampanii nadal są ignorowane przez władze. Władze kraju wprowadziły także szereg ustaw, które uderzają w białą społeczność, polegają one na tzw. „pozytywnej dyskryminacji”, czyli ograniczaniu miejsc pracy czy miejsc na uczelniach dla białych na rzecz „wyrównania”.

Jedną z niesławnych postaci „ery demokratycznej” jest wielokrotnie wspominany przez nas Julius Malema, były lider młodzieżówki ANC (Ligii Młodych / ANCYL), który zasłynął z bezkompromisowych wezwań do „rozprawienia się z białymi”. Podczas publicznych wieców często śpiewał „rewolucyjną pieśń” ANC, która traktuje o strzelaniu do białych farmerów, do Burów. Malema był jednym z najbardziej radykalnych przywódców młodych sympatyków partii Nelsona Mandeli. Po skandalach wywołanych przez Malemę władze ANC podjęły decyzję o usunięciu go  partii, tym samym pozbawienia stanowiska lidera ANCYL.  Jednak nie zrezygnował on z politycznej walki.

Informacje z RPA docierają do naszego kraju niezwykle rzadko, natomiast te stawiające w niekorzystnym świetle hołubioną na świecie partię „pogromców apartheidu” nie docierają wcale. W polskich mediach nie przeczytamy o przejawach dyskryminacji białych, o strachu w jakim żyją za sprawą masowych morderstw farmerów i zbrojnych rajdach czarnych bandytów na ich domy. Nie docierają do nas także informacje o inicjatywach politycznych czarnych ekstremistów, dlatego wielu ludzi może nie orientować się w ich poczynaniach.

Warto przedstawić zatem nową partię polityczną, na czele której stanął Julius Malema. Jej nazwa to Economic Freedom Fighters (Bojownicy Wolności Gospodarczej), a jednym z celów jest ograniczenie do minimum wpływu białych na losy ich kraju a nawet eksterminacja, czego nie ukrywają aktywiści nowej partii. Na swoich sztandarach piszą dumnie, że kierowani są nienawiścią.

Znakiem rozpoznawczym partii Malemy są noszone przez jej członków czerwone berety z logo EFF. Niepokojącym może być rosnące poparcie dla ekstremistów wśród czarnej społeczności kraju. EFF twierdzą, że 20 lat po przekazaniu władzy czarnej większości pod sztandarami ANC, murzyni nie zostali „ekonomicznie wyzwoleni”. Uzasadnieniem biedy czarnych mają być wciąż duże wpływy białych i ich status materialny, który według badań obniżył się dramatycznie w ostatnich latach.

Pomimo prowadzenia polityki „pozytywnej dyskryminacji”, którą nazwano Black Economic Empowerment, zmuszającej firmy do zatrudniania określonej liczby czarnych (pod groźbą kar finansowych lub zawieszenia kontraktów), bojownicy EFF nie są zadowoleni. Na swoich wiecach wzywają wręcz do wywłaszczenia białych – podobny scenariusz zastosowano w Zimbabwe, odebrane białym farmy zostały rozkradzione, a sektor rolniczy załamał się, zmieniając ten kraj ze spichlerza Afryki w obszar nękany głodem.

Należy dodać także, że w wyniku napadów i strachu a także ograniczania praw, RPA opuściło już wiele tysięcy wykwalifikowanych białych pracowników i specjalistów. Emigracja ta trwa nadal, kraj opuściła już 1/4 białej mniejszości. Na skutek tego, oraz przekazania firm niekompetentnym czarnym zarządcom zlikwidowano wiele dochodowych przedsiębiorstw, w tym wielu farm komercyjnych. Jest to jedną z istotnych przyczyn gospodarczej zapaści kwitnącego niegdyś kraju. W wyniku tych i innych poczynań nowych władz dramatycznie wzrosło bezrobocie a wraz z nim przestępczość, którą bije światowe rekordy.

Partia Malemy ma wytłumaczenia: to ciągle wina białych, którzy mają zbyt duży wpływ na kraj. Rewolucyjna retoryka i wyraźne wskazanie wroga przysporzyło Malemie zwolenników wśród czarnej biedoty. EFF domagają się nacjonalizacj banków, kopalni, farm bez odszkodowań i na podstawie kryteriów rasowych. Na wiecu partii w Marikana zwolennicy Malemy trzymali banery z napisami „Miesiąc miodowy dla białych w RPA skończył się” oraz „Rewolucjonista musi stać się zimną maszyną do zabijania. Maszyną kierowaną czystą nienawiścią”. Oba banery sygnowane były logiem EFF. Na tle zatrważających danych na temat zbrodni popełnianych na białych wezwania takie budzą szczególny niepokój. Zapytany o te hasła Julius Malema powiedział, że jego zwolennicy nie są rasistami, sa po prostu szczerzy. Dodał także, że w RPA nigdy nie będzie prawdziwego pojednania dopóki biali będa posiadać ziemię.

Malema krytykuje swoją dawną partię ANC za zbyt pobłażliwą politykę względem białych. Zagraniczna polityka EFF wyraża się w gorącym poparciu dla reżimu Roberta Mugabe w Zimbabwe, który także charakteryzuje się anty-białym rasizmem. Wezwania do prześladowania białych a nawet ich zabijania są ignorowane przez władze, przeciwko ekstremistom pokroju Malemy nie są podejmowane żadne działania prawne, a wnioski afrykanerskich organizacji o powstrzymanie podsycania nienawiści wobec nich pozostają bez odzewu.

Ajwaj

Źródło

Biali opuszczają RPA

W zeszłym roku czarni mieszkańcy RPA kupili więcej podmiejskich domów niż biali, należący do mniejszości w tym kraju. Takie dane opublikowały na łamach południowoafrykańskich mediów agencje zajmujące się sprzedażą nieruchomości. 2013 był pierwszym rokiem, w którym czarnych nabywców było więcej niż białych. W zeszłym roku biali nabyli 48,5 % domów na przedmieściach. Dla porównania w 2005 roku było to 57%. Z czego wynika ten spadek?

Pierwszym czynnikiem był wzrost liczby zamożnych czarnych, czego zasługą są rozwiązania z zakresu tzw. „pozytywnej dyskryminacji” czyli wyrównywaniu liczby zatrudnionych czarnych w stosunku do białych bez względu na kwalifikacje. Drugim czynnikiem było starzenie się białej społeczności w RPA, co jest wynikiem m.in. masowego exodusu białych z tego kraju w wyniku wprowadzanych przez ANC przepisów ograniczających ich prawa (m.in dostępu do wyższych uczelni oraz miejsc pracy) a także trwającego od 1994 roku (od przejęcia władzy przez czarną większość) zjawiska masowego mordowania białych ludzi (atakach na gospodarstwa białych rolników, które doczekały się „fachowej” nazwy „farm crimes” zginęło do tej pory ponad trzy tysiące białych ludzi. Morderstwa te charakteryzuja się wyjątkowa brutalnością).

Starzenie się białej populacji RPA i masowe opuszczanie nieprzyjaznego kraju przez młodych spowodowało spadek liczebności białych ludzi na rynku pracy.

Instytut ds. Relacji Rasowych (organizacja badawcza powstała w 1929 roku). opisywał w poprzednich latach masowy exodus białych, młodych i wykwalifikowanych ludzi z RPA. Za główną przyczynę podaje zbrojne rajdy czarnych bandytów na białe farmy, skalę przestępczości w rządzonej przez ANC Południej Afryce. Biali ludzie czują się coraz mniej bezpiecznie w tym kraju.

Zjawisko masowych wyjazdów młodych białych z RPA opisywał amerykański Newsweek, który jako główny powód podawał „konflikt społeczny na szeroką skalę”. Tymi słowami opisano nagonkę na białych, której efektem sa masowe morderstwa. Od 1995 roku kraj ten opuściło 800 tysięcy białych Afrykanerów czyli prawie 1/4 zamieszkujących RPA białych ludzi. Newsweek przyznaje, że było to wynikiem wielkiej eskalacji przestępczości, która nadeszła wraz z objęciem rządów przez stronników Nelsona Mandeli. Skala przestępczości w tym kraju, w tym gwałtów i morderstw, bliska jest rejonom konfliktów zbrojnych jak np. Sierra Leone czy Afganistanowi.

Na podstawie: South Africa Times Live, źródła własne

Źródło

Afrykanerzy obawiają się przemocy po śmierci Mandeli

Część białej ludności Republiki Południowej Afryki obawia się, że po śmierci Nelsona Mandeli może dojść do eskalacji zbrodni przeciwko białym w tym kraju. Krajowy plan ewakuacji na wypadek ludobójstwa został opracowany już dziesięć lat temu.

Nelson Mandela został pierwszym czarnym prezydentem RPA w 1994 roku, po obaleniu w tym kraju apartheidu i odsunięciu od władzy białych. Afrykański Kongres Narodowy osiągnął to m.in. aktami terroryzmu, których dopuszczało się jego zbrojne ramię, czyli Włócznia Narodu (Umkhonto We Sizwe). Od tamtej pory nasiliły się ataki na białą społeczność. Ofiarą brutalnych mordów padali głównie farmerzy w odizolowanych gospodarstwach. Ataki te charakteryzują się wyjątkową brutalnością. Przez kilkanaście lat śmierć poniosło ponad trzy tysiące białych rolników. Burowie zarzucają władzom bagatelizowanie problemu, który przez organizację Human Rights Watch został określony pierwszym stadium ludobójstwa.

Teraz, gdy Mandela przebywa w szpitalu, Afrykanerzy przygotowują się na najgorszy scenariusz w przypadku jego śmierci. Organizacja Suidlanders zajmuje się przygotowywaniem planu na wypadek eskalacji przemocy w stosunku do białych. Jak mówią jej przedstawiciele, przygotowywane jest duchowe i materialne wsparcie dla potrzebujących Afrykanerów w trudnych chwilach. Przygotowywany jest plan działań na osiem lat, kraj podzielono na 27 obszarów i dla każdego z nich przygotowany jest osobny plan na wypadek kryzysu. W RPA żyje około trzech milionów Afrykanerów będących potomkami Europejczyków przybyłych do Afryki ponad trzy wieki temu.

Organizacja Genocide Watch, która zajmuje się analizowaniem możliwości wystąpienia ludobójstwa na całym świecie, ocenia sytuację Afrykanerów na „szósty stopień” zagrożenia, czyli przygotowanie do ludobójstwa. Siódmym stopniem jest już zabijanie. Były oficer wywiadu armii RPA i lider Suidlanders, Gustav Muller, uważa, że stopień siódmy może wystąpić w każdej chwili i są zauważalne znaki by tak sądzić.

W zeszłym roku prezydent RPA, Jacob Zuma, dodatkowo podsycił nienawiść do Burów śpiewając na publicznym wiecu wraz z grupą zwolenników piosenkę o słowach „Jesteście Burami, zamierzamy w was uderzyć”. Nie jest to odosobniony przypadek podsycania nienawiści wobec białych przez urzędników państwowych. Jednym z bardziej znanych przypadków jest Julius Malema, były lider młodzieżówki ANC, który wzywał do odbierania ziemi i wypędzenia białych, a podczas swych wystąpień śpiewał „Zabić farmerów, zabić Burów”.

Suidlanders na terenie kraju zajmują się przygotowaniem ponad stu miejsc schronienia dla białej ludności w razie ataku bandytów. Działania Suidlanders na wypadek najgorszego scenariusza wspiera około 800 tysięcy Afrykanerów, wielu przygotowuje zapasy na wypadek sygnału do ewakuacji w bezpieczne miejsca.

na podstawie: rt.com

Stop morderstwom na farmach! AfriForum zaostrza kampanie

Południowoafrykańska organizacja praw obywatelskich AfriForum zapowiada intensyfikację działań mających na celu uznanie mordów na farmach za problem priorytetowy. Wiąże się to z odrzuceniem przez władze żądań szczególnego potraktowania tego problemu.

Organizacja przygotowuje dokument nazwany “Mthethwa Docket”, który zawiera szczegóły dotyczące prób zmobilizowania ministra policji, Nathi Mthethwa, do podjęcia skuteczniejszej walki z atakami czarnoskórych na farmy białych. Szczegóły dotyczą dziesięciu spraw z ostatnich dwóch lat, dążeń bliskich zamordowanych na farmach do zmuszenia ministra, aby ten zajął się tym palącym problemem. W każdej z prób rodziny zamordowanych zostały zignorowane.

Zachętą do podjęcia tych działań przez AfriForum było oświadczenie komisarza policji Riaha Phiyega, mówiące, że siły policyjne RPA są w stanie utworzyć specjalne jednostki przeznaczone do zwalczania konkretnych rodzajów przestępstw. Ernst Roets, zastępca szefa AfriForum, mówi, że problem ten wymknął się spod kontroli już dekadę temu, ze względu na zaniedbania policji w tej sprawie. Twierdzi, on, że morderstwa na farmach, ich brutalność i skala są wyjątkowe i potrzeba specjalnych strategii aby im zapobiegać.

Dodaje także, że władze niechętnie zajmują się tym problemem, gdyż biali rolnicy w RPA są często wykorzystywani w walce politycznej przez rządzący Afrykański Kongres Narodowy (ANC). Od objęcia władzy przez ANC w 1994 roku ofiarą brutalnych najazdów na farmy padło ponad cztery tysiące białych rolników.

Źródło

Przestępczość w RPA? Rząd nie widzi problemu

Rzeczniczka południowoafrykańskiego rządu, Phumla Williams,  nie zgadza się z twierdzeniami emerytowanego arcybiskupa Desmonda Tutu, który stwierdził, że mieszkańcy RPA stali się jedną z najbardziej brutalnych nacji na świecie. Według rzeczniczki rządu wszystko jest w porządku, a mieszkańcy RPA czują się dziś bezpieczniej niż kiedykolwiek. Jak twierdzi, jest to skutkiem sprawności policji, profesjonalnego i szybkiego reagowania na przestępstwa.

W czwartek, w Kapsztadzie podczas uroczystości z okazji przyznania mu Nagrody Templetona, arcybiskup Desmond Tutu powiedział, że mieszkańcy RPA stali się jednym z najbardziej brutalnych społeczeństw na świecie. Podkreślił, że nie było tak nawet w czasach apartheidu, z którym walczył. Tutu powiedział, że społeczeństwo dziś skupiło się na przemocy i pogłębianiu nierówności. Wywołało to lawinę komentarzy i skłoniło do zajęcia stanowiska rzeczniczkę rządu. Powiedziała ona, że abp Tutu i inni religijni liderzy powinni docenić starania rządu i pomagać mu.

W Republice Południowej Afryki od upadku apartheidu i objęciu władzy przez Afrykański Kongres Narodowy (ANC) w brutalny sposób zamordowano ok. czterech tysięcy białych farmerów. Kraj posiada jeden z najwyższych wskaźników przestępczości na świecie. Organizacja Human Rights Watch twierdzi, że brutalne morderstwa białych (tzw. farm crimes) stanowią pierwsze stadium ludobójstwa. Są one podsycane przez liderów młodzieżówki ANC, którzy na partyjnych wiecach śpiewają pieśni wzywające do zabijania białych.

Wielu białych opuściło kraj ze strachu przed brutalnymi napadami. Społeczność afrykanerska i jej organizacje niejednokrotnie wzywały rząd do uznania tej sprawy za priorytet i większe zaangażowanie w zwalczanie brutalnych napadów. Zarzucają rządowi małe zainteresowanie rozwiązaniem problemu, który urasta do rangi kryzysu, a policji ignorowanie zbrodni na białych i opieszałość w działaniu.

Źródło

Zabójstwa na farmach na forum Komisji Praw Człowieka w RPA

Afrykanerska organizacja społeczna AfriForum zapowiedziała podjęcie działań odnośnie ostatniego brutalnego morderstwa na farmie na forum Południowoafrykańskiej Komisji Praw Człowieka (SAHRC). Zwróci się do komisji w sprawie zajęcia się tym poważnym problemem i uznania go za priorytetowy. Komisja potwierdziła gotowość do omówienia sprawy z przedstawicielami AfriForum.

W niedzielny poranek na swojej farmie w północno zachodniej części kraju zamordowany został 65-letni Johan Stiglingh. Jego żona została zgwałcona, była bita kijem bejsbolowym, jednak przeżyła atak.
Ernst Roets z AfriForum powiedział, że organizacja działa w imieniu ludzi, którzy stracili bliskich w atakach na farmy i zwrócili się do niej po pomoc. Zamierzają oni wspierać AfriForum przed Komisją. Planowane jest także podjęcie akcji prawnej przeciwko ministrowi odpowiedzialnemu za działanie policji Nathi Mthethwa.

“Ataki na farmy sa nie tylko pogwałceniem podstawowych praw do życia, prywatności i godności ale stanowią także dyskryminację ze względu na podejście policji, która wyraża większe zainteresowanie kradzieżami kabli niż brutalnymi morderstwami rolników” – powiedział Roets.  Na spotkaniu z Komisją AfriForum przedstawi raport dotyczący skali zjawiska.

Ataki na farmy stały się plagą RPA po objęciu rządów przez Afrykański Kongres Narodowy (ANC) Nelsona Mandeli w 1994 roku. Charakteryzują się wyjątkową brutalnością, która zdaniem ekspertów motywowana jest nie tylko chęcią rabunku ale także nienawiścią wobec białych. Skala zjawiska jest tak duża, że morderstwa te doczekały się własnego terminu – “farm crimes” (afrikaans – Plaasmoorde). Biała społeczność zarzuca policji i politykom bagatelizowanie problemu a czasami nawet jego podsycanie (partyjna młodzieżówka ANC na swoich wiecach zwykła śpiewać pieśń “Zastrzelić Burów”). Do tej pory w atakach zginęło ok. czterech tysięcy białych farmerów.

Źródło

AfriForum manifestowało przeciwko zbrodniom na farmach

1 grudnia członkowie afrykanerskiej organizacji społecznej AfriForum, wraz z rodzinami zamordowanych farmerów i setkami zaniepokojonych sytuacjąbiałych mieszkańców RPA, demonstrowali pod siedzibą ministra policji w Johannesburgu za uznaniem ataków na farmy za sprawę priorytetową.

W marszu udział wzięli ocaleni ze zbrojnych rajdów czarnoskórych bandytów na farmy, a także znani w RPA muzycy Steve Hofmeyr, Chris Chameleon i Adam Tas. Rodziny zabitych prezentowały zdjęcia swoich bliskich, których życia pozbawili czarni mordercy. Marszowi próbowały przeciwdziałać lokalne władze oraz policja, jednak sąd wyraził zgodę na demonstrację.

“Morderstwa na farmach są nie tylko kryzysem, są katastrofą! Rolnicy żyją w specyficznych warunkach, w odległych obszarach, gdzie reakcja czasowa policji jest spowolniona. Liczba zabitych jest bardzo duża, niektórzy są nawet torturowani. Mimo tego, rząd i departament policji odmawiają uznania tego za kryzys i nie przedstawia żadnej strategii przeciwdziałania zjawisku” – mówił Ernst Roets z AfriForum.

Data protestu nie została wybrana przypadkowo. 1 grudnia 2010 roku na farmie w Lindley zamordowana została rodzina Potgieter, której bliscy brali udział w demonstracji. Manifestacja była częścią szerszej kampanii “Stop the murders”, prowadzonej wspólnie przez AfriForum i ruch “Solidarność”. Jej celem jest zmuszenie władz do priorytetowego potraktowania morderstw na farmach oraz zwrócenie uwagi światowej opinii publicznej na ten problem.

Źródło

RPA: 110 ambasad otrzymało memorandum nt. "farm crimes"

Afrykanerska organizacja społeczna AfriForum w ramach kampanii przeciwko zbrodniom na farmach, będących plagą Południowej Afryki pod rządami Afrykański Kongres Narodowy (ANC), zaadresowała specjalne memorandum wraz z dokumentacją dotyczącą przestępczości do 110 placówek dyplomatycznych i instytucji międzynarodowych.

Celem akcji jest wywarcie dyplomatycznej presji na rząd RPA, aby podjął on skuteczne działanie zapobiegające pladze morderstw na białych rolnikach. Kopie memorandum oraz film obrazujący skalę zjawiska został zaprezentowany także przedstawicielowi prezydenta RPA, Jacoba Zumy. Jak wyjaśnia Ernst Roets z AfriForum, celem kampanii jest zmuszenie władz do potraktowania zbrodni na farmach jako priorytetowego problemu.

Arykanerzy domagają się także powołania specjalnej jednostki mającej wzmocnić bezpieczeństwo terenów wiejskich. Akcja ma na celu zwrócenie uwagi międzynarodowej na rzeź zamiataną pod dywan przez władze Południowej Afryki. Dokumentacja została przesłana głównie do ambasad i instytucji, które do tej pory w żaden sposób nie angażowały się w działania przeciwko temu palącemu problemowi RPA.

Roets mówi, że jego organizacja upewni się, że placówki do których adresowane było memorandum otrzymały je. Jednocześnie zapowiada zwiększenie nacisku na władze lokalne. Pod koniec miesiąca w ramach akcji opublikowany ma zostać raport dotyczący zbrodni na farmach.

Źródło

ANC jest odpowiedzialny za klimat nienawiści wobec białych

Afrykanerska organizacja społeczna AfriForum zarzuca sekretarzowi generalnemu Afrykańskiego Kongresu Narodowego (ANC), Gwede Mantashe, że ten próbuje zwolnić swoją partię z odpowiedzialności za brutalne zbrodnie popełniane od lat na białych rolnikach, ignorując fakt, że to właśnie ANC jest najbardziej zaangażowane w tworzenie mściwego klimatu w RPA.

W klimacie usprawiedliwiania zbrodni na białych kwitnie proceder morderstw białych farmerów określanych jako "farm crimes". Według szefa AfriForum, Kallie Kriela, milczące przyzwolenie, a czasami nawet aktywne wspieranie podsycania nienawiści wobec białych bezpośrednio przyczynia się do tworzenia warunków, w których niektórzy ludzie mogą uznać białych za uzasadniony cel przemocy.

"Tak długo jak ANC będzie milczeć, gdy jej liderzy tacy jak Ronald Lamola będą publicznie mówić, że nie mogą zapewnić bezpieczeństwa białym (Lamola podczas nadawanej w mediach konferencji mówił, że Liga Młodych ANC nie gwarantuje bezpieczeństwa farmerom dopóki ci dobrowolnie nie zrzekną się swoich gospodarstw na rzecz czarnych - przyp. red.), tak długo jak ANC będzie prowadzić sądowe batalie o prawo do nazywania Burów psami, które nalezy zastrzelić, ANC będzie odpowiedzialne za morderstwa na farmach" - powiedział Kriel.

Kriel przypomniał także, że sąd nie skazał Juliusa Malemy (byłego lidera młodzieżówki ANC znanego z antybiałych wystąpień), gdy ten publicznie mówił, że biali to kryminaliści i powinni być traktowani jak kryminaliści. Podsycanie ciągłej nienawiści wobec białych jest jednym ze znaków firmowych Ligi Młodych ANC i jej liderów.

W związku z tym, że ANC wzbrania się przed przyjęciem odpowiedzialności za takie traktowanie białych w RPA, AfriForum jest przekonane, że niezbędne jest prowadzenie ciągłej kampanii przeciwko "farm crimes". AfriForum prowadzi szereg akcji przeciwko mordom na farmach. Domaga się stworzenia specjalnej formacji mającej na celu zwiększenie bezpieczeństwa na wsiach i uznanie morderstw na białych farmerach jako priorytetu, z którym trzeba sobie poradzić.

Spośród podejmowanych przez AF działań wymienić można m.in. zwracanie uwagi na problem w skalii kraju oraz na arenie międzynarodowej; angażowanie dziennikarzy i mediów do podjęcia tematu zbrodni na farmach i wyraźnego sprzeciwienia się im; organizowanie lokalnych i ogólnokrajowych protestów; przygotowywanie raportów na temat morderstw i innych aktów agresjii wobec białych; pomoc dla ofiar zbrojnych rajdów bandytów na farmy i ich rodzin; pomoc prawną czy w organizacji większego poziomu bezpieczeństwa lokalnym społecznościom.

Źródło

Genocide Watch: w RPA mają miejsce pierwsze etapy ludobójstwa na białych

rpa ludobójstwo białychWiodący ekspert do spraw ludobójstwa i założyciel Genocide Watch, prof. Gregory Stanton wizytuje Republikę Południowej Afryki aby zbadać sprawę przemocy wobec białych (Afrykanerów). Na konferencji prasowej 26 lipca zwrócił się do Afrykanerów: "Nie składajcie broni".

"Francis Deng z ONZ został już poinformowany; poinformuję róznież Samanthę Power, głowę amerykańskiego Forum Zapobiegania Zbrodniom, a także Zespołowi ds. Zapobiegania Ludobójstwu FBI, zaraz po powrocie" - powiedział profesor Stanton.

Dr Dan Roodt z Pro-Afrikaans-Action-Group tak relacjonował konferencję prasową z profesorem Stantonem: "Stanton powiedział, że przybył z misją zbadania faktów dotyczących niespotykanie wysokiej liczby przypadków okrucieństwa w związku z atakami i morderstwami dokonanymi na białych farmerach, ich rodzinach i pracownikach; wypytywał również liderów społeczności afrykanerskiej na temat szeroko zakrojonej dyskryminacji antyafrykanerskiej oraz mowy nienawiści jaką emanuje reżim ANC." Stanton podczas podróży po RPA rozmawiał również z ofiarami zbrodni czarnych rasistów.

"Genocide Watch podniósł sytuację w RPA do poziomu 6 (z 8 - przyp. red.) kiedy Malema śpiewał "Zabij Bura" (oryg. "Kill the Boer). Teraz prezydent RPA, Jacob Zuma, również śpiewa tę pieśń" - zdradził Roodt.

"Stanton na początku konferencji powiedział, że próbował zrobić wywiady z liderami ANC, aby w szczególności przedyskutować sprawę mowy nienawiści związaną z pieśnią Zabij Bura". Odmówiono mu. Stwierdził, że byłby szczerze zachwycony gdyby mógł z nimi porozmawiać".

Podczas konferencji Stanton stwierdził również: "My tutaj w Genocide Watch mamy wystarczające podejrzenia, że może istnieć zorganizowany plan ludobójstwa w Republice Południowej Afryki i będziemy kontynuowali monitorowanie sytuacji (...) Wystarczy niewielka grupa aby przeprowadzić akt ludobójstwa na szeroką skalę. Kiedy mówiłem o 8 stadiach ludobójstwa, wczesne stadia są zaledwie jego prekursorami (...) Południowoafrykańskie morderstwa na farmach powinny stać się zbrodnią priorytetową dla tamtejszego rządu, który powinien zrobić wszystko, aby im zapobiec."

Liczni Afrykanerzy zebrani na konferencji pytali profesora co dokładnie rozumieć pod pojęciem ludobójstwo. Stanton stwierdził między innymi: "Jeśli rząd zabierze wasze dzieci a wam zabroni mówić w Afrikaans, jest to akt ludobójstwa (...) Wysiedlenie ludzi z ich terytorium jest również formą ludobójstwa (...) Mordowanie członków pewnej grupy, nawet trzech tysięcy, to również ludobójstwo".

Na pytanie Edwina Leemansa z Boereleed Institute, czy liderzy ANC powinni zostać pociągnięci do odpowiedzialności przed Międzynarodowym Trybunałem w Hadze, Stanton odparł: "Republika Południowej Afryki jest sygnatariuszem Statutu Rzymskiego. Mogą oni być pociągnięci do odpowiedzialności w Hadze z powodu podżegania przeciwko Afrykanerom".

"Niemal boski status Mandeli jest zupełnie jak status Martina Luthera Kinga czy Ghandiego. Wiemy, że nie byli idealni. Jednakże, tak długo jak żyje Mandela, Europa i USA nie będą wierzyły w sytuację w której są obecni Afrykanerzy w RPA" powiedział Stanton podczas konferencji. Wyraził nadzieję, "że wojna nigdy nie wybuchnie w Południowej Afryce; że będziecie w stanie odeprzeć komunistyczną ideologię". Zwrócił również Afrykanerom uwagę: "walczcie w sądach i na polu prawnym, i na miłość Boską nigdy nie składajcie broni, niezależnie od prawa do posiadania broni".

Gregory H. Stanton jest profesorem w Instytucie Studiów nad Ludobójstwem na uniwersytecie George'a Masona w Fairfax County w Virginii. Jest założycielem (1999) i prezydentem Genocide Watch, założycielem (1981) i dyrektorem Kambodżańskiego Projektu ds. Ludobjstwa, a także założycielem (1999) i członkiem rady Międzynarodowej Kampanii na Rzecz Zakończenia Ludobójstwa. W latach 2007-09 był prezydentem Międzynarodowego Zrzeszenia Badaczy Ludobójstwa.

za: patdollard.com

Źródło

RPA: Czarni rasiści brutalnie zamordowali białą rodzinę

Informacji o tej masakrze próżno szukać w mainstreamowych mediach.  Sąd w Vereeniging uznał trójkę czarnoskórych winnych brutalnego mordu dokonanego 1 października 2011 roku w miejscowości Walkerville na południe od Johannesburga. Ostateczny werdykt ma zapaść 6 września br. Jako że kara śmierci w RPA została zniesiona, oskarżeni otrzymają prawdopodobnie kary długoletniego więzienia, z możliwością ubiegania się o zwolnienie warunkowe po 5-10 latach.

Przypomnijmy fakty. Petrus Radebe (24), Sipho Mbele (21) i  Sphiwe David Motaung (20)  wdarli się do domu należącego do białej rodziny – małżeństwa Tony’ego (53) i Geraldine (42) Viana  oraz ich synka Amaro Jose (12). W tym czasie nikogo nie było w posiadłości. Pierwszy powrócił do domu ojciec. Został od tyłu zaatakowany maczetą i kijem golfowym, zmuszony do otwarcia domowego sejfu, a następnie związany. Matka i syn po powrocie zostali również związani i umieszczeni w osobnych pokojach. Następnie czarni zwyrodnialcy wielokrotnie zgwałcili Geraldine w obecności jej męża. Po tym przyłożyli jest pistolet do głowy i zastrzelili. Podobnie postąpili z jej mężem. Obawiając się, iż 12-letni chłopiec może ich rozpoznać i donieść na policję, nalali do wanny w łazience gorącej wody i trzymając go z nogi powoli opuszczali głową w dół. Po chwili dziecko nie żyło.

Powodem zbrodni miało być „złe traktowanie” – wszyscy trzej mordercy pracowali jako ogrodnicy w posiadłości rodziny Viana.

Trójka czarnych rasistów przed sądem

Morderstwa białych stały się codziennością w Południowej Afryce. 4000 samych farmerów straciło życie po roku 1994, czyli od upadku apratheidu. W RPA codziennie notuje się ok. 56 morderstw, co czyni ten kraj jednym z najbardziej niebezpiecznych na świecie. W obawie o bezpieczeństwo kraj opuściło ponad 800 tysięcy Afrykanerów – o sytuacji tych, którzy pozostali pisaliśmy już na naszym portalu.

Czarni rasiści nie przebierają w środkach. Obojętność rządzącego Afrykańskiego Kongresu Narodowego oraz popularność wśród jego zwolenników haseł „zabij farmera – zabij Bura” dodatkowo pogarsza sytuację Afrykanerów i innych białych mieszkańców. Autentyczny rasizm skierowany przeciwko białym jest rzeczywistością nie tylko w RPA, ale także na ulicach europejskich miast, gdzie w wyniku polityki demoliberalnych reżimów i wielkiego kapitału nielegalni imigranci czują się jak u siebie, a rdzenni mieszkańcy zbierają „owoce” w postaci mordów, napadów rabunkowych i gwałtów.

Wbrew temu co próbują nam imputować środowiska liberalne i lewicowe, ci wszelkiej maści „antyfaszyści” i „antyrasiści”, odrzucamy rasizm będący jednym z przejawów materializmu, niezgodnego z narodowo-radykalnym poglądem na świat. Obrona tożsamości nie jest rasizmem – to znaczy jest nim jedynie w głowach adeptów „anty”, osób ubogich duchem i intelektem. W obliczu zjawisk znanych z Europy, nie możemy milczeć na temat powolnej eksterminacji białej ludności Afryki Południowej przy obojętności tzw. światowej opinii publicznej. (WT)

Oprac. na podstawie beeld.com/praag.org

Źródło

RPA - kraina przestępczości

Codzienność w Republice Południowej Afryki rządzonej od 1994 roku przez Afrykański Kongres Narodowcy (ANC) nie jest kolorowa, choć mit „tęczowego narodu”, jak określa się społeczeństwo RPA, jest systematycznie podtrzymywany w mediach.

Także anglojęzyczne media w RPA starają się cenzurować codzienne doniesienia o brutalnej przemocy jaka stała się codziennością „wyzwolonego narodu”. Doniesienia o codziennych aktach przemocy są starannie pomijane, informacje o nich docierają praktycznie tylko do części opinii publicznej, mówiącej w języku afrikaans.

Ostatnie przypadki ataków na zagranicznych turystów zaowocowały wezwaniem brytyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych, które wzywa do ekstremelanej ostrożności turystów brytyjskich przebywających w RPA. Do apelu tego przyczynił się niedawny gwałt na 29-letniej Brytyjce, w trakcie którego zastrzelony został próbujący pomóc jej kierowca. Kobietę gwałcono i przetrzymwano ponad 14 godzin. W ostatnim czasie media poinformowały o kilku zbrojnych atakach na obcokrajowców.

Pod rządami ANC, Południowa Afryka stała się światowym liderem jeśli chodzi o wskaźnik przestępczości (wliczając w to brutalne morderstwa białych farmerów, które określa się terminem „farm crimes”). Poniżej krótka statystyka wskaźnika morderstw różnych krajów na 100 tysięcy mieszkańców:

Japonia - 0,45
Chiny - 1.21
Australia - 1.23
Wielka Brytania - 1,57
Kanada - 1,67
Indie - 2,77
Palestyna - 3,85
USA - 5,22
RPA - 36,54

Ten niepokojący wskaźnik nie spędza snu z powiek władzom RPA, siły policyjne nie są w stanie zapewnić ochrony mieszkańcom kraju, zaś nagonka na białą społeczność, skutkująca brutalnymi morderstwami ma rządowe i społeczne przyzwolenie. W 2011 roku w RPA odnotowano 142 397 przestępstw z użyciem przemocy. Było to 15 940 morderstw, 15 492 usiłowań zabójstwa, 14 667 zbrojnych rabunków przedsiębiorstw, 16 889 zbrojnych rabunków domów, 10 627 porwań i 56 272 gwałtów.

Spróbujmy porównać te dane z amerykańskimi ofiarami wojny w Wietnamie, która trwała od 5 sierpnia 1964 do 28 marca 1973, czyli osiem lat i osiem miesięcy. Amerykanie w wyniku działań wojennych stracili w Wietnamie 47 359 żołnierzy i innego personelu. Dodatkowo z innych powodów zmarło 10 797 Amerykanów. Łącznie, życie w Wietnamie straciło 58 156 Amerykanów, co daje 6710 ludzi rocznie. Wskaźnik zgonów w RPA jest zatem o 237,6 procent wyższy niż wskaźnik zgonów Amerykanów podczas wojny wietnamskiej! Duże straty wśród amerykanskich żołnierzy zaowocowały masowym ruchem protestu przeciwko wojnie i jej skutkom.

Mieszkańcy RPA ciągle domagają się większej ochrony od rządzących, policji i innych służb porządkowych, lecz władze zdają się nie być w stanie wygrać wojny z przestępczością. Sen o „lepszym życiu dla wszystkich”, którym karmiono społeczeństwo południowoafrykańskie w 1994 roku i któremu kibicował wówczas cały świat, okazał się mrzonką, lecz rzeczywistość nie jest już tak chętnie prezentowana opinii publicznej.

Pomimo aktywności wzywających do zabijania białych ludzi grup czarnych radykałów, pomimo jedego z największych na świecie wskaźników przestępczości informacje z tego rejonu bardzo rzadko przebijają się do świadomości ludzi w innych krajach, a media robią co w ich mocy, aby reżim ANC był prezentowany w jak najlepszym świetle.

Republika Południowej Afryki ma trzeci na świecie, najwyższy wynik jeśli chodzi o przestępczość. Wyprzedzają ją jedynie Angola i Lesotho oraz kraje, w których swe wojny prowadzą kartele narkotykowe, tj. Honduras, Wenezuela, Gwatemala i Kolumbia. Uwzględniając te kraje RPA zajmuje siódmą pozycję na liście najbardziej niebezpiecznych krajów świata.

Źródło

RPA: "Wywłaszczyć białych"

Ten, kto myślał, że wydalenie z Afrykańskiego Kongresu Narodowego (ANC) przewodniczącego młodzieżówki partii Juliusa Malemy powstrzyma antybiałą retorykę wewnątrz organizacji, przekonał się o swojej pomyłce czytając wypowiedzi nowego lidera Ligi Młodych ANC (ANCYL), Ronalda Lamoli.

Znany ze skrajnie antybiałej postawy Malema został wyrzucony z partii, organizacje afrykanerskie zarzucały mu propagowanie nienawiści do białych (był on zaciekłym obrońcą publicznego śpiewania piosenki "Zastrzelić Burów"), która od lat owocuje brutalnymi morderstwami. Jego miejsce zajął Ronald Lamola, który w imieniu młodzieżówki ANC domaga się siłowego odbierania ziemi białym farmerom. Lamola, podczas prelekcji na uniwersytecie w Durbanie zażądał od władz przeprowadzenia wywłaszczenia białych, które miałoby odbyć się bez żadnego odszkodowania za utraconą ziemię i farmy.

"Jeśli Afrykanie wierzą, że mogą odzyskać swoją ziemię w sposób pokojowy to jest to złudzenie. Musimy działać stanowczo jak na wojnie, aby zwrócić ziemię Afrykanom" - powiedział Lamola. Dodał, że RPA potrzebuje ministra nacjonalizacji, który miałby zająć się kwestią odbierania ziemi białym. Poglądy te Lamola wygłaszał podczas spotkania na temat wolności gospodarczej na Uniwersytecie Technologicznym w Durbanie.

Szef ANCYL powiedział także, że biali farmerzy nigdy nie przeprosili czarnych mieszkańców kraju, tak jak zrobili to policjanci przed Komisją Prawdy i Pojednania. Odniósł się także do wyrzucenia Juliusa Malemy, mówiąc, że władze partii naruszyły autonomię młodzieżówki poprzez jego usunięcie. Wewnętrzne tarcia czarnych radykałów zaowocowały około stuosobowym protestem zwolenników prezydenta Zumy, który odbył się przed uniwersytetem. Protestujący trzymali plakaty "ANCYL w 100 procentach popiera Zumę". Ochrona uniwersytecka nie wpuściła ich do środka.

Źródło

Afrykanerzy szeregiem akcji upamiętnili ofiary ataków na farmy

W Dzień Młodzieży obchodzony w Południowej Afryce 16 czerwca, sekcja młodzieżowa afrykanerskiej organizacji AfriForum zorganizowała szkolenia z przedsiębiorczości i rozwoju osobistego oraz przywództwa na kilku uniwersytetach na terenie kraju. Było to zakończenie dziesięciodniowej akcji mającej na celu upamiętniającej ofiary brutalnych morderstw, jakich od lat doświadcza biała społeczność tego kraju.

W ciągu ostatnich dziesięciu dni działacze młodzieżówki AfriForum odwiedzili ofiary brutalnych napadów na farmy i ich rodziny. Pomagali oni także w odrestaurowaniu Witkruis Monument, poświęconego pamięci zamordowanych miejsca, w którym wznosili oni białe krzyże symbolizujące dramatyczną sytuacje białej społeczności RPA.

"Pomimo tego, że jako młodzież opłakiwaliśmy ofiary przemocy w dniach poprzedzających Dzień Młodzieży, chcemy podkreślić, że jest nadzieja dla młodych ludzi. Mały, skromny wkład wnoszony do społeczności, w dłuższej perspektywie będzie bardziej owocny niż konferencje, marsze i spotkania" - powiedział lider młodzieżówki AfriForum, Charl Oberholzer.

W ramach akcji przeprowadzono również zajęcia dla dzieci z domu dziecka w Pretorii, dostarczając także pomoc w postaci zimowych ubrań, środków czystości i innych potrzebnych rzeczy. W zeszłym tygodniu Liga Młodych AfriFourm rozdawała też ubrania biednym w okolicach Cape Town. Razem z piosenkarzem Gerrie Pretoriusem odwiedzili również ofiary niedawnego brutalnego napadu na farmę w Magaliesburgu, gdzie po strzelaninie z czarnoskórymi bandytami biały farmer został w połowie sparaliżowany.

"Naszym celem jest nieść nadzieję. Społeczność powinna wspierać się wzajemnie, nie będąc zależna od państwa w kwestiach dobrobytu czy bezpieczeństwa. W Dniu Młodzieży wolimy raczej mówić o tym, co sami robimy niż o tym, czego oczekujemy od rządu lub co zamierzamy zrobić" - powiedział Oberholzer.

16 czerwca w RPA, obchodzony jest jako Dzień Młodzieży na pamiątkę protestu czarnych studentów przeciwko nauczaniu języka afrikaans w szkołach, który odbył się 16 czerwca 1976 roku w Soweto. Tego dnia na ulice wyszło około 20 tysięcy czarnych studentów, w starciach z siłami porządkowymi zginęło 176 ludzi. Dziś sytuacja białych w RPA, oprócz brutalnych ataków i liczonych w tysiącach morderstw, jest trudna także na polu edukacji. AfriForum i inne organizacje podejmowały szereg akcji przeciwstawiających się planowanemu wyrugowaniu języka afrikaans ze szkół. Głośne są także przypadki tzw. pozytywnej dyskryminacji, czyli faworyzowania czarnych studentów, mimo gorszych wyników w nauce.

Źródło

Chris Mahlangu skazany za zabójstwo Eugene Terreblanche

Jeden z dwóch oskarżonych o zabójstwo lidera Afrykanerskiego Ruchu Oporu (AWB) Eugene Terreblanche, 29-letni Chris Mahlangu, został uznany winnym morderstwa przez sąd w Ventersdorp. Od zarzutu zabójstwa uniewinniono 18-letniego Patricka Ndlovu, zostanie on jednak skazany za włamanie z zamiarem kradzieży. W chwili popełnienia przestępstwa Ndlovu miał 15 lat, jego dane personalne zostały ujawnione dopiero po osiągnięciu pełnoletności.

Przed sądem,, gdzie odbywała się rozprawa, zgromadzono znaczne siły policyjne oddzielające od siebie członków AWB oraz lokalną czarną społeczność wspierającą oskarżonych. Czarni demonstranci wznosili okrzyki "Zastrzelić Burów" i nazywali zabójcę "bohaterem", wznosząc okrzyki na jego cześć. Rodzina zabitego i dziennikarze zostali wpuszczeni do sądu tuż przed rozpoczęciem rozprawy.

Morderstwo Terreblanche w 2010 roku naświetliło dramatyczną sytuację białej społeczności RPA, częste brutalne jazdy uzbrojonych bandytów na farmy należące do białych. Od momentu upadku apartheidu i objęcia władzy w 1994 roku przez Afrykański Kongres Narodowy (ANC) Nelsona Mandeli, życie straciło ponad trzy tysiące białych rolników. Komentatorzy obawiali się wtedy wzmocnienia rasowych tarć w Południowej Afryce.

Obydwaj mężczyźni nie przyznali się do winy. Adwokat młodszego z oskarżonych podnosił kwestię warunków w jakich był on przetrzymywany podczas trwania śledztwa. Większość zarzutów względem Ndlovu została oddalona, gdyż policja prowadząca śledztwo nie zastosowała się odpowiednio do przepisów ustawy dotyczącej ochrony dzieci. Adwokat Ndlovu przekonywał sąd, że jego klient nie zabił lidera AWB ale znalazł jego ciało i powiadomił policję.

Sędzia John Horn powiedział, że nie ma dowodów na to, by Ndlovu odegrał aktywną rolę w zabójstwie Terreblanche, który został zabity podczas snu przy użyciu metalowej rury.

Mahlangu w trakcie trwania procesu próbował oskarżyć Terreblanche o molestowanie seksualne, jednak sędzia nie dał wiary jego zeznaniom zauważając, że tak istotna kwestia została przez niego podniesiona długi czas po morderstwie i aresztowaniu. Przez długi czas twierdził też, że działał w samoobronie.

Wyrok w tej sprawie ma zostać ogłoszony w czerwcu.

Źródło

Kolejna masakra na farmie – stop ludobójstwu Burów!

Morderstwa białych farmerów stały się codziennością w Południowej Afryce. Blisko 4000 z nich (ok. 10% społeczności) straciło życie po roku 1994, czyli od upadku apratheidu. W RPA codziennie notuje się ok. 56 morderstw, co czyni ten kraj jednym z najbardziej niebezpiecznych na świecie. W obawie o bezpieczeństwo kraj opuściło ponad 800 tysięcy Afrykanerów.

6 kwietnia 2012 roku dopisano kolejne tragiczne wydarzenie do długiej listy. Na farmie Naauwhoek w okolicach miasta Griekwastad znaleziono ciała Deona Steenkampa (44 lata), jego żony Christelle (43 lata) oraz ich córki Marthelli (14 lat). Makabrycznego odkrycia dokonał 16-letni syn zamordowanych Don. Siostra Dona żyła jeszcze przez chwilę, jednak zmarła w jego ramionach.

Świat milczy lub udaje, iż nie widzi ludobójstwa dokonywanego na Burach. Brutalny czarny rasizm w Południowej Afryce nie jest medialny i nie wpisuje się w narrację apostołów „tolerancji” hołubiących terrorystów mordujących zarówno białych, jak i czarnych mieszkańców kraju. Obojętność rządzącego Afrykańskiego Kongresu Narodowego oraz popularność wśród jego zwolenników haseł „zabij farmera – zabij Bura” dodatkowo pogarsza sytuację Afrykanerów.

Z etnopluralistycznego punktu widzenia jedynymi rozwiązaniami są albo pełna sprawiedliwość i prawda, albo secesja i utworzenie osobnego państwa Burów na terenach RPA. W przeciwnym wypadku będziemy dalej świadkami powolnej eksterminacji narodu burskiego przy obojętności tzw. światowej opinii publicznej. (WT)

Na podstawie: volkstaat.net
Źródło

RPA: "Shoot the Boer" w Sądzie Apelacyjnym

ANCYLZespół prawniczy afrykanerskiej organizacji AfriForum jest gotowy do walki w Najwyższym Sądzie Apelacyjnym przeciwko apelacji złożonej przez Juliusa Maleme oraz ANC. Apelacja dotyczy zakazu śpiewania piosenki „Shoot the Boer”. Afrykanerzy twierdzą, że treść piosenki, która określa ich społeczność mianem „psów, które trzeba zastrzelić” wyczerpuje znamiona tzw. mowy nienawiści. Zwolennicy prawa do jej śpiewania podczas wieców politycznych, rządzący Afrykański Kongres Narodowy (ANC) oraz jego młodzieżówka Liga Młodych ANC (ANCYL)złożyli odwołanie od orzeczeń sądu niższej instancji w Sądzie Apleacyjnym w południowym Gauteng.

AfriForum, organizacja, która ma już na koncie dwa wygrane procesy przeciwko ANCYL licz na kolejne zwycięstwo. Jak mówią jej przedstawiciele, mało prawdopodobnym jest by Sąd Apeplacyjny przyznał czarnym radykałom prawo do nazywania części społeczeństwa „psami, które trzeba zastrzelić”. Ale jeśli tak by się stało AfriForum podniesie sprawę na forum ONZ i innych organizacji międzynarodowych.  Wtedy ANC musiałby wyjaśnić społeczności międzynarodowej dlaczego nazywa określoną grupę społeczną mianem psów i dopuszcza do śpiewania pieśni wzywających do ich zabijania. Podstawą do tego kroku byłoby ratyfikowanie przez RPA dokumentu mówiącego o swobodach politycznych i obywatelskich, które zakazują tzw. mowy nienawiści.

Źródło

W Południowej Afryce bez zmian

Od początku grudnia 2010 do połowy stycznia 2011 roku, czyli w okresie półtora miesiąca, w Republice Południowej Afryki popełniono aż 60 morderstw na białych farmerach. Te ponure statystyki, które zaprezentował przewodniczący rolniczych związkowców Andre Botha wpisują się w obraz RPA po upadku apartheidu.

Agresja i mordy skierowane przeciwko Burom , a podsycane przez młodych czarnych radykałów takich jak szef Ligi Młodych ANC (ANCYL) Julius Malema, nadal nie stanowią obiektu szczególnego zainteresowania rządzącego krajem Afrykańskiego Kongresu Narodowego. Zbrodnie na farmach (z powodu ich częstotliwości i okrucieństwa doczekały się własnej nazwy – „plaasmorde”) nie interesują także przedstawicieli międzynarodowych organizacji, które aktywnie wspierały ustanowiony przez stronników Nelsona Mandeli system państwowy. Organizacje zajmujące się tzw. prawami człowieka do tej pory nie interweniowały w sprawie odbywającego się z cichym przyzwoleniem ludobójstwa, które w ciągu 16 lat rządów Kongresu kosztowało życie czterech tysięcy białych rolników.

Źródło

Afrykanerzy kontra Malema

Julius Malema, lider młodzieżówki Afrykańskiego Kongresu Narodowego (ANCYL), chce walczyć w sądzie o prawo do używania sloganu „Zabić Burów” (Shoot the Boer). W odpowiedzi na pozwanie go przez afrykanerską organizację społeczną AfriForum, oświadczył on, że jest gotowy do rozprawy w Sądzie Konstytucyjnym. AfriForum zarzuca Malemie podżeganie do nienawiści wobec białych Afrykanerów.

Malema wielokrotnie publicznie używał sloganu „Zabić Burów” podczas wieców Ligi Młodych ANC, stosował również retorykę wymierzoną w białą mniejszość w RPA. Zespół prawny AfriForum zapowiada walkę w Sądzie Konstytucyjnym, a nawet na forum międzynarodowym. Kallie Kriel (na zdjęciu), prezes AfriForum powiedział, że w tak ważnej sprawie koszty nie odgrywają roli. Kriel przekonuje, że obrona używania podobnych sloganów w sytuacji, gdy skala zabójstw i przemocy wobec Burów osiąga rozmiary kryzysu jest nieodpowiedzialna. „- Podczas gdy Malema twierdzi, że jego wypowiedzi nie powinny być interpretowane dosłownie, ludzie są dosłownie mordowani” – mówi Kriel.

AfriForum zapowiada kontynuację prowadzonej kampanii Stop Malema, mającej na celu zmobilizowanie jak największej ilości osób sprzeciwiających się hasłom i wypowiedziom Malemy odnośnie białych mieszkańców RPA. Kampania Stop Malema była reklamowana m.in. w ogólnokrajowej gazecie Sunday. Poparcie kampanii za pomocą SMS-ów i poprzez Facebooka wyraziło już 70 tysięcy osób.

Źródło

Lita Fourie: Z pomocą ofiarom "farm crimes"

Holenderski dziennik De Pers opublikował wywiad z Afrykanerką, która od lat zajmuje się pomocą rodzinom ofiar rasistowskich morderstw na białych, dokonywanych najczęściej na południowoafrykańskich farmach. Lita Fourie, bo o niej mowa, powołała do życia organizację Tabita mającą na celu wsparcie ofiar rajdów na farmy.
Po tym jak jej rodzice zostali brutalnie zamordowani przez czarnych bandytów, Lita postanowiła pomagać Afrykanerom, których rodziny dotknęła podobna tragedia. Nie pozostaje obojętna na żadne zabójstwo białego farmera, przez osiem lat działania Fourie odwiedziła prawie osiemset rodzin, których bliscy zostali zamordowani. Gdy dowiaduje się o zabójstwie dzwoni do bliskich lub znajomych, by dowiedzieć się czy potrzebują psychicznego wsparcia.
Jak twierdzi Fourie, zabójstwa białych farmerów mają polityczne podłoże, na które nie zwraca uwagi rządzący krajem Afrykański Kongres Narodowy (ANC). „Na prowincjach ludzie wolą milczeć na temat zbrodni na farmach, ale gdy zostaje zabity twój mąż lub rodzice ważne jest porozmawianie o tym” – mówi Fourie. Holenderski dziennik nie obawia się opisywać wielkiego strachu w jakim żyją Afrykanerzy, zwłaszcza w północnych prowincjach, gdzie każdego roku z rąk czarnych ginie około stu białych farmerów.

Przeważnie śmierć ofiary poprzedzona jest długimi torturami, gwałtami. ANC nazywa te morderstwa zwykłymi napadami rabunkowymi ale biali są przekonani, że mają one na celu zastraszenie ich, które ma spowodować ich odejście z farm i wyjazd z kraju. „Dlaczego podczas napadów rabunkowych biali są torturowani godzinami zanim zostaną zabici?” – pyta Fourie na łamach De Pers.
Fourie mieszka z mężem i dziećmi w skromnym domu na wzgórzu w Limpopo. Jest to część kraju, w której żyje 50 tysięcy białych i około 5 milionów murzynów. Częste zabójstwa farmerów sprawiają, że biali czują się osaczeni.
Antybiałe wystąpienia wpływowego młodzieżowego lidera ANC, Juliusa Malemy, powodują wśród nich jeszcze większy strach. Bojówkarze Malemy na wiecach partyjnych śpiewają wraz z nim „Zabić Burów!”.

Od roku 2000, w którym zginęli rodzice Fourie, niemal każdego tygodnia pojawia się wraz z mężem w domach zamordowanych farmerów, dokumentują oni miejsce zbrodni zaraz po jej dokonaniu i starają się wesprzeć rodziny w trudnych chwilach. Fourie opowiada holenderskiemu dziennikowi o leżących w kałużach krwi ofiarach, których ręce są związane a ciała zmasakrowane torturami. „Często ofiary są torturowane i zabijane w podobny sposób” – mówi Fourie. Są to związane ręce, sznur na szyji, często obnażone genitalia ofiary. Ma to dodatkowo upokorzyć zamordowanego człowieka, zbezcześcić jego pamięć. Rytuał ten zastosowali również mordercy Eugene Terre’Blanche.
Kilka lat temu Fourie odwiedziła w więzieniu zabójców swoich rodziców, chciała się dowiedzieć, który z nich zabił jej ojca a który matkę. Jeden z nich był ogrodnikiem na farmie jej rodziców, gdy został wyrzucony z pracy prawdopodobnie chciał się zemścić, wskazówki na temat miejsca ukrycia pieniędzy i strzelby przekazała mordercom pokojówka. Jak mówi Fourie nie jest już zła, powiedziała zabójcom, że wskazali jej w życiu cel – pomoc ofiarom napadów. To stało się pracą jej życia, a dzięki finansowemu farmerów oraz białych biznesmenów może wykonywać ją na pełnym etacie. Nie zawsze jednak może dotrzeć w odległe miejsca, dlatego w swoją misję zaangażowała więcej osób.
Podkreśla jednak, że owa misja nie jest łatwa, gdyż mieszkańcy wsi nie chcą rozmawiać o tym co budzi ich strach. „Rząd milczy na temat tych morderstw” – mówi.

Przedstawiciele władz twierdzą, że zdecydowana większość „farm crimes” jest pozbawiona rasowego lub politycznego kontekstu, a głównym motywem są pieniądze. Jednak Afrykanerzy nie wierzą tym zapewnieniom. Fourie podkreśla, że rodziny ofiar nie otrzymują żadnego wsparcia od ANC. Wspomina gazecie również o doniesieniach niektórych farmerów, którzy twierdzą, że regionalna komórka podlegającej Malemie Ligi Młodych ANC wysyłała smsy do czarnych pracowników farm, w których zapewniała, że w przypadku gdy dojdzie do zabójstwa białego właściciela farmy, młodzieżówka wstawi się za sprawcami.

Fouri mówi, że nie boi się tego że zostanie zamordowana i nie zamierza szukać nowego miejsca do życia jak wielu innych farmerów z Limpopo. „Dorastałam na farmie. Potrafię obchodzić się z bronią” – kończy.

Źródło

Londyn: protest przeciwko zbrodniom w RPA

Ponad 600 Afrykanerów pojawiło się 15 maja w centrum Londynu na Trafalgar Square. Protestowali przeciwko bezkarnemu ludobójstwu, jakiego doświadcza biała ludność RPA od czasów upadku Apartheidu.

Większość partycypujących w proteście Afrykanerów to uchodźcy. Musieli uciekać ze swego kraju, który nie jest dziś dla nich bezpiecznym miejscem do życia. Przypominali o liczbie 3400 zamordowanych farmerów i mówili o konieczności zaprzestania „plagi niekontrolowanych, gwałtownych przestępstw”. Na Trafalgar Square protestujący trzymali białe krzyże z wypisanymi na nich słowami nawołującymi o pokój. Wyeksponowali też zdjęcia brutalnie zamordowanych kobiet i dzieci. Przynieśli także narodowe, tradycyjne flagi Burów.

Demonstracja przebiegała w spokojnej atmosferze. Ochraniały ją niewielkie siły policyjne, na miejscu pojawiły się także lokalne media. Dziennikarze zdali się być poruszeni. Zadawali protestującym pytania o to, dlaczego w RPA dochodzi do tak strasznych morderstw i czy przebywający w Londynie Afrykanerzy zamierzają powrócić kiedyś do ojczyzny.

„Oczywiście powrócę do domu, to mój kraj i ziemia moich przodków i my ją rozwinęliśmy” – powiedziała jedna z kobiet. Dziennikarka powiedziała, że zauważyła w niej smutek i zbulwersowanie z powodu wszystkich tych zdarzeń.

„Oczywiście, a pani nie byłaby zbulwersowana? Nasze kobiety, dzieci i starcy są na celowniku, oni są bezbronni, słabe ludzkie istoty, które nie mogą siebie obronić. Grupy napastników liczące po 15 mężczyzn zrzucają się na nich, grupowo gwałcą, torturują, mordują… jak ktokolwiek ma pozostać spokojny przy tych okolicznościach, tym bardziej że rząd nie robi nic by to zatrzymać?” – odparła kobieta.

Demonstranci poprowadzili marsz, który oceniają jako bardzo udany. Po drodze przeszli obok ambasady RPA w Londynie – gdzie nie krzyczeli, ani nie rzucali kamieniami – lecz złożyli pod drzwiami budynku wymowny stos białych krzyży, aby jak stwierdzili organizatorzy „przynajmniej pokazać im zasięg naszego gniewu”.

Zdjęcia z protestu: Stop Ludobójstwu Burów w Londynie: https://picasaweb.google.com/103002557016452497789/StopBoerGenocide02#

Źródło

Artykuły w języku angielskim:
http://www.news24.com/SouthAfrica/News/Farm-attacks-may-be-linked-20091104
http://www.news24.com/SouthAfrica/News/Man-executed-in-farm-attack-20091206
http://www.news24.com/SouthAfrica/News/W-Cape-farmer-killed-20091206
http://www.news24.com/SouthAfrica/News/Burnt-body-found-on-field-20091116
http://www.news.sky.com/home/world-news/article/15704894

RPA: Chris Mahlangu skazany za zabójstwo Eugene Terreblanche
Aktualności - Informacje
środa, 23 maja 2012
MahlanguJeden z dwóch oskarżonych o zabójstwo lidera Afrykanerskiego Ruchu Oporu (AWB) Eugene Terreblanche, 29-letni Chris Mahlangu, został uznany winnym morderstwa przez sąd w Ventersdorp. Od zarzutu zabójstwa uniewinniono 18-letniego Patricka Ndlovu, zostanie on jednak skazany za włamanie z zamiarem kradzieży. W chwili popełnienia przestępstwa Ndlovu miał 15 lat, jego dane personalne zostały ujawnione dopiero po osiągnięciu pełnoletności.

Przed sądem,, gdzie odbywała się rozprawa, zgromadzono znaczne siły policyjne oddzielające od siebie członków AWB oraz lokalną czarną społeczność wspierającą oskarżonych. Czarni demonstranci wznosili okrzyki "Zastrzelić Burów" i nazywali zabójcę "bohaterem", wznosząc okrzyki na jego cześć. Rodzina zabitego i dziennikarze zostali wpuszczeni do sądu tuż przed rozpoczęciem rozprawy.

Morderstwo Terreblanche w 2010 roku naświetliło dramatyczną sytuację białej społeczności RPA, częste brutalne jazdy uzbrojonych bandytów na farmy należące do białych. Od momentu upadku apartheidu i objęcia władzy w 1994 roku przez Afrykański Kongres Narodowy (ANC) Nelsona Mandeli, życie straciło ponad trzy tysiące białych rolników. Komentatorzy obawiali się wtedy wzmocnienia rasowych tarć w Południowej Afryce.

Obydwaj mężczyźni nie przyznali się do winy. Adwokat młodszego z oskarżonych podnosił kwestię warunków w jakich był on przetrzymywany podczas trwania śledztwa. Większość zarzutów względem Ndlovu została oddalona, gdyż policja prowadząca śledztwo nie zastosowała się odpowiednio do przepisów ustawy dotyczącej ochrony dzieci. Adwokat Ndlovu przekonywał sąd, że jego klient nie zabił lidera AWB ale znalazł jego ciało i powiadomił policję.

Sędzia John Horn powiedział, że nie ma dowodów na to, by Ndlovu odegrał aktywną rolę w zabójstwie Terreblanche, który został zabity podczas snu przy użyciu metalowej rury.

Mahlangu w trakcie trwania procesu próbował oskarżyć Terreblanche o molestowanie seksualne, jednak sędzia nie dał wiary jego zeznaniom zauważając, że tak istotna kwestia została przez niego podniesiona długi czas po morderstwie i aresztowaniu. Przez długi czas twierdził też, że działał w samoobronie.

Wyrok w tej sprawie ma zostać ogłoszony w czerwcu.